Mascary i masakry

Jagoda Ratajczak, kategoria: Z językiem
mascary

Mądrości z  lakierowanych okładek biblii kobiet światłych i świadomych nie pozostawiły mi żadnych złudzeń. W tym sezonie nie podbiję egzotycznych plaż, nie rzucę na kolana lodziarzy z ulicznych budek, nie usidlę kelnerów w nadmorskich kurortach, którzy w zachwycie moim speelingowanym dekoltem i czując nagły zew Parkinsona, zmasakrują pracowicie zbieraną ze stołów zastawę. Takie sztuczki to tylko w wydaniu kobiety glamour, obeznanej z tymi zasadami , a jeszcze bardziej z jedynym w swoim rodzaju kodem obowiązującym w świecie glamour, świecie niezrozumiałym dla osobników o podejściu do życia i mentalności skruszałych iks epok temu lancetników. No właśnie. Można być kobietą nowoczesną, atrakcyjną, światłą, przebojową, w porywach nawet i olśniewającą, wszystko to jednak wieś i gumiaki, w porównaniu z niewiastą  definiowaną z pomocą magicznego przymiotnika (w rzeczywistości zaś rzeczownika) glamour. Przymiotnika szczególnie ochoczo używanego przez te same panie, które na  lekcjach zarówno języka polskiego jak i angielskiego, najprawdopodobniej zajmowały się głównie szminkowaniem dzióbka. Panie z wyraźnym apetytem na językową swobodę  i jeszcze wyraźniejszym problemem z tej swobody wynikającym. Przeczytaj Całość »