Zróbmy sobie słowo

Jagoda Ratajczak, kategoria: Z językiem
zrobmy slowo

Kreatywność to najpiękniejsze, co daje język. Parę słów o słowach nowych, zabawnych i niepowtarzalnych, o tym, jakie problemy sprawia słowo „joyride”, dlaczego angielszczyzna tak żywo nazywa wszelkie nowości i o tym, że…istnieje określenie na zażenowanie puszczoną z odtwarzacza mp3 piosenką. Pycha.

Parę miesięcy obcowania z rodzimym użytkownikiem języka obcego i dowiadujemy się o istnieniu nazw i zjawisk, o jakich nie śniło się poetom, nawet zbereźnikowi Fredrze u szczytu formy. Na przykład kilka lekcji poglądowych u rodowitego Belga uświadamia nam istnienie w języku niderlandzkim takiego czasownika jak  swaffelen. Kto skłonny gorszyć się i rumienić , niechaj ominie ten fragment, bo swaffelen to jedyne w swoim rodzaju określenie na „machanie penisem przy jednoczesnym uderzaniu określonego obiektu”. Słowo powstało w reakcji na umieszczony na youtubie filmik, w którym pewien turysta zabawia się w wyżej wspomniany sposób, stojąc przy ścianie pałacu Tadż Mahal. Swaffelen zrobiło prawdziwą furorę – zostało wybrane Słowem Roku 2008 przez niderlandzkojęzycznych i kolejnym dowodem na to, że zasoby leksykalne każdego bez wyjątku języka, rozrastają się tempie jasiowej fasoli. Z kreatywności ludu należy się cieszyć- jak widać, cokolwiek się w świecie dzieje, nie pozostaje to bez odzewu na płaszczyźnie językowej. Są jednak i tacy, skłonni wszelkich „kreatywnych” posłać w diabły-  i nie dziwota. Przeczytaj Całość »