• The Language Daily

  • English proverbs in pictures

  • Some linguistics...

    • mono The bilingual problem revisited

      What seems obvious is not that obvious. The term „bilingualism” is now used quite freely, but do we know what bilingualism really is? Who is a bilingual? When do you [...]

    • smefff Who cares about (psycho)linguistics? An introduction

      What you’re going to read in this section are neither typical scientific analyses nor their imitations: these are writings on language which is here analysed and discussed from the point [...]

  • Inni z językiem

    • 22 To nie jest język dla starych ludzi

      Kolejny gość na blogu uświadamia nam, że świat nie kończy się angielszczyźnie (a jednak…) – niezwykle ciekawy i do tego kolorowy i przystępny tekst o języku, owszem kolorowym, ale niekoniecznie [...]

    • pic Invade’em all!

      Ponad rok minął od publikacji ostatniego gościa na „Blogującej”,  a goście mają to do siebie, że piszą o wszystkim o czym nie pisze Jagoda (choć oczywiście nadal o języku) i [...]

    • okkk Jak czułyby się dinozaury?

      Filolodzy to cholernie zapracowany gatunek i chyba tylko to usprawiedliwia roczną przerwę „Innych z językiem” – kolegów i koleżanek po językowym fachu, zdolnych ( i to jak!) przerwać codzienny kierat [...]

  • English readers are welcome

    • HH Size matters. Dictionary size (a thing for Dictionary Day)

      What else can a person obsessed with English do on a nice and lazy Sunday, if not have some five o’clock tea and watch „Keeping up appearances”? Celebrate Dictionary Day!  [...]

    • lovee Put the spoon in

      Without emotions, the world would probably know neither wars…nor excitement. And there would be even less excitement if language didn’t confuse things a bit in the already confused world of [...]

    • ups2 Changing the set

      Who are we when we speak our second language? Does being bilingual mean having two personalities too? Is a language barrier a real obstacle on the way towards getting to [...]

Różdżki i szklanki

Jagoda Ratajczak, kategoria: Z językiem
rozdzki

Ponoć tylko ludzie całkowicie pozbawieni wyobraźni i poczucia humoru analizują powieści fantasy pod kątem tego, które z opisywanych w nich zjawisk naprawdę mogłyby mieć miejsce. W „Harrym Potterze” na pewno nie ma miejsca na respektowanie praw fizyki i chemii, ale nie tylko… Bo Harry’emu i reszcie NAWET prawa rządzące językiem uniemożliwiałyby rzucanie zaklęć…

Jak szybko zapomnieć, czym jest cudza przychylność? Napisać dobrze sprzedającą się książkę. Joanne K. Rowling, autorki serii o Harrym Potterze, nie lubi zawistna konkurencja sapiąca jej na kark z pozwami o plagiat w zębach, nie lubi jej Kościół, obwąchujący stronice jej książek w nadziei na poczucie swądu siarki,  nie lubią jej nawet niektórzy studenci fizyki, uznający książki o Potterze za nielogiczne. A przecież w imię rozrywki można wybaczyć jawne lekceważenie praw przyrody, pod którego znakiem stoi cała fabuła. Można nawet wybaczyć rażącą niekonsekwencję jaką jest fakt świętowania przez bohaterów Bożego Narodzenia w owym opuszczonym przez Boga miejscu. Tam co prawda, w roli dyżurnego szatana obsadzono złego, beznosego czarownika Voldemorta, ale już samą boską moc pominięto, bo i na cholerę Bóg takim, co sami leczą choroby, wymazują pamięć, cofają czas i urządzają schadzki w pelerynach niewidkach.Bardziej upierdliwi, a do tego skażeni wirusem językoznawczej obsesji, mogą jednak przyczepić się czegoś zgoła innego,  a stanowiącego o sensie (lub bezsensie) całego, skonstruowanego z godną podziwu pieczołowitością, potterowego świata. Przeczytaj Całość »

Masturbacja po akademicku

Jagoda Ratajczak, kategoria: Inni z językiem
sp

I oto strona doczekała się pierwszego „Innego z językiem”- zgodnie z zapowiedzią, pod tym hasłem co jakiś czas występować będą towarzysze broni z UAM-owej anglistyki. Serce rośnie, bo autor poniższego wpisu nie tylko się pofatygował i rzecz napisał, ale i nieźle napisał, i w tekście tymże, z gracją niezwykłą, sprzedaje kopa zmorom wszystkich chyba studentów…kierunków wszelkich. Jako gospodyni, podpisuję się pod wnioskami oburącz i obunóż. A pisze , wyjątkowo, bo z Wiednia, Szymon Butkiewicz ( po godzinach: ojciec projektu twoja-stara-gra-metal.blog.onet.pl).

Witajcie , Szanowni Czytelnicy Następnej Blogującej! Na imię mi (przynajmniej w tzw. cyberprzestrzeni) Simon. Ta jakże wymyślna ksywa, jest wyrazem sympatii dla mojego oryginalnego imienia, języka angielskiego, serialu Święty, a także piosenek duetu Simon & Garfunkel. Poza tym, kiedy piszę komentarze na anglojęzycznych stronach, czasami wyświetla się komunikat: „Simon says…” co samo w sobie jest całkiem cool. Choć na co dzień, zajmuję się pisaniem o ciężkiej muzyce na blogu Twoja Stara Gra Metal, dzisiaj zmierzę się z tematyką bardziej pasującą do tej, za przeproszeniem jagodzinej, czyli z lingwistyką. Oczywiście nie będzie to taka czysta lingwistyka, bo na takie hece jestem zdecydowanie za głupi, ale i tak będzie całkiem blisko, szczególnie , gdy mowa o genezie tegoż tekstu.

Na samym początku warto wspomnieć, iż tak jak i szanowna moja gospodyni Jagoda, jestem niepełnym (niedorobionym?) anglistą. Los tak chciał, że wywiało mnie z naszego kraju-raju , na stosunkowo odległą obczyznę, gdzie nadal jednak edukuję się w zakresie języka Virginii Woolf i spółki. Jednym z kursów ,na które się zapisałem,  jest tzw. CCC, jednak nie chodzi tu o Cenę która Czyni Cuda, a o Communication, Code and Culture- czyli w skrócie, wycieczkę po krainie lingwistyki i różnorakich jej aspektach. W zestawie czytanek do kursu,  obok siebie znajdują się dwa rozdziały dwóch różnych autorów- D.H. Hymesa i Michaela Swana. I o różnicy między nimi dzisiejszy wpis będzie. Z tym, że nie chodzi mi tu o treść, zawartość merytoryczną, ani nawet o dokonania obu panów, a o język przez nich użyty. Przeczytaj Całość »