Invade’em all!

Jagoda Ratajczak, kategoria: Inni z językiem
pic

Ponad rok minął od publikacji ostatniego gościa na „Blogującej”,  a goście mają to do siebie, że piszą o wszystkim o czym nie pisze Jagoda (choć oczywiście nadal o języku) i robią to świetnie. Tym razem Anna Teska, anglistka zakopana w historii Anglii i staroangielskim serwuje tekst o tym, co Anglia zawdzięcza wikingom, co język angielski zawdzięcza językom skandynawskim i dlaczego pierwsza płyta Metalliki nosi tytuł „Kill’em all”. Pyszności.

 Wielka Brytania nie zawsze była tak językowo jednorodną wyspą, jaką jest teraz. Naturalnie prezentuje ona pewną różnorodność – Szkoci, Walijczycy i Anglicy zapewne by coś w tej kwestii dopowiedzieli. Oni wszyscy jednak należą do jednej grupy językowej. Co więcej: są oni w stanie porozumiewać się różnymi wariantami tego samego języka. Są zjednoczeni pod koroną Elżbiety II, ustalonymi granicami i, choć czasem pojawiają się dość impulsywne przejawy specyficznej dla wysp potrzeby autonomii, wszyscy są częścią Zjednoczonego Królestwa. Lecz dziś, chciałabym skupić Waszą uwagę na czasach, w których sytuacja na wyspie rysowała się inaczej, kiedy wokół działo się coś zupełnie innego.

 Wyobraźcie sobie Drodzy Czytelnicy jak wyglądało tam kiedyś: żyzne, nieprzebyte połacie zieleni, które oferowały dawnym mieszkańcom obietnicę spokojnego życia bez zmartwień, o to czy będzie co przynieść z polowań, czy też co uda się wyhodować na pastwiskach. Do tego otaczające morza, dające złudną gwarancję ochrony przed najazdami czy niepokojem.

 Ælfred, 22 letni syn króla Wessex,Æthelwulfa, przejął dziś tron po swoim zmarłym bracie. Ma jednak przed sobą bardzo trudne zadanie: pomścić swojego poprzednika i odzyskać rodzinny honor. Rozpoczął się bowiem Pierwszy Najazd Wikingów na Wielką Brytanię .

 Zanim Ælfred zdołał dotrzeć na front, Duńscy wojownicy rozgromili jego armię zmuszając ich do odwrotu. Ælfred dołączył do swoich żołnierzy pod Wilton, niestety nie zdołał naprawić ich morale i przegrał swoją pierwszą bitwę. Oznaczało to również, że nie będzie w stanie powstrzymać Duńczyków od zagarnięcia Anglosaskich ziem. Na tym etapie zdominowali oni prawie połowę wyspy. Przez następnych 7 lat, Ælfred robił co mógł, aby powstrzymać marsze najeźdźców. Dzięki jego działaniom Wessex pozostało jedynym niepodbitym królestwem na wyspie. Przełom nastąpił w maju 878 roku, kiedy to w końcu udało się pokonać najeźdźców w bitwie pod Edington, zmusić ich do odwrotu, a następnie do poddania się ich przywódcy, Guthruma.

 Zatem Guthrum, którego Ælfred zmusił do przyjęcia chrześcijaństwa i zmiany imienia na Æthelstan, został pokonany. Zewnętrznemu obserwatorowi mogło zdawać się, że przyczyna wszelkich problemów Wessex została wyeliminowana. Ælfred ogłosił się Królem Wszystkich Anglosasów, a dwie armie podpisały traktat pokojowy w Wedmore.

 Podstawowa trudność polegała na tym, że inwazja wikingów nie była typową inwazją grabieżczą, do jakiej przyzwyczaiły nas inne podania historyczne. Jeszcze zanim podpisano traktat, cała północno-wschodnia część Brytanii była już zdominowana przez wikińskich osadników, którzy zamiast zagarniać dla siebie ziemie Anglosasów siłą, zwyczajnie się tam wprowadzali. Nie można było złościć się o kradzieże, łupy, nierówne traktowanie. Nie licząc wojskowego frontu, ziemie, które były pod władzą Guthruma były nadal tymi samymi nieprzebytymi połaciami zieleni, które oferowały dawnym mieszkańcom obietnicę spokojnego życia bez zmartwień o to, czy będzie co przynieść z polowań, czy też co uda się wyhodować na pastwiskach. Tyle że teraz żyli na nich „po sąsiedzku” zarówno Anglosasi jak i Wikingowie.

 Drążąc temat, znalazłam informacje o badaniu profesora Davida Goldsteina, który przed 2001 przeprowadził szeroko zakrojone badania genetyczne na aktualnej populacji Wielkiej Brytanii. Wykazały one, że ziemie zagarnięte przez Duńskiego przywódcę Guthruma stały się „nowym światem” dla ogromnej ilości Norweskich osadników, którzy bardzo szybko wymieszali się z miejscowymi Anglosasami.

 Podstawowa trudność traktatu z Wedmore wynikała z tego, że ziemie Guthruma miały na tym etapie tyle samo wspólnego z Wikingami co z Anglosasami, więc nie można było ich zaanektować pod władzę Alfreda. Ustanowiono zatem Danelaw: wszystkie ziemie na południe od linii Londyn – Luton – Bedford będą pod władzą Ælfreda, a ziemie północne pozostaną suwerenne, niezależne od podziałów politycznych, jednak pod opieką prawa Duńskiego (stąd nazwa).

Ponieważ mieszkańcy Danelaw żyli w innym otoczeniu niż dotychczas, skazani byli na stałe kontakty z nowymi osadnikami. Dochodzimy tutaj do roli jaką norwescy imigranci mieli w kształtowaniu języka używanego w tych krainach.

Aby zagwarantować pokojowe wspólne działanie z lokalną ludnością i jako warunek prawidłowego rozwoju, społeczności skandynawskie masowo przyjmowały chrześcijaństwo i zwyczaje Anglosasów, a także dołączały do istniejących już zakonów czy organizacji. Niwelowało to kategoryzacje obywateli, poczucie bycia gorszym, niedocenionym, czy też „podbitym”. W przekonaniu podległych Guthrumowi, wspólne działanie jednej ludności i drugiej było gwarancją prawidłowego rozwoju społecznego, a jednocześnie niwelowało jakiekolwiek podstawy do rebelii.  Nie dawało to Ælfredowi argumentów do „odzyskania” anglosaskich ziem.

 Ponadto, Staroangielski, którym mówili Anglosasi, i Staronordyjski, przybyły wraz z Norwegami, były językowo bardzo podobne; wzajemnie zrozumiałe. Nie powodowały one nieporozumień czy konfliktów w komunikacji, a tym samym ułatwiały mieszanie się języków, co idealnie pasowało do „polityki” inwazyjnej Guthruma. Z czasem Harald , Swain czy Tostig stały się typowymi anglosaskimi imionami, a  nordyjskie wyrazy dotyczące morza, prawa czy przedmiotów codziennego użytku takie jak ship, loan czy window, (lub bardziej agresywne thrust, ransak, drag czy die) wyparły swoje anglosaskie odpowiedniki. Wikingowie byli wszędzie: zakładając własne wioski (ON by) takie jak Kirkby, czy osady kościelne (ON thorp) nazywane Thorpe (W samej Anglii jest 25 miejscowości o nazwie Thorpe).

 Najbardziej interesującą asymilacją językową były jednak zaimki. Dotychczas wydawały się one ikoną staroangielskiego. W liczbie mnogiej, w Staroangielskim, istniał jeden zaimek osobowy, odmienny przez ówczesne 4 przypadki. OE , , hira, him to, w języku polskim, odmienione PL oni (ich, im, etc.) ,. Stąd, na przykład, powstałe w języku angielskim takie skróty jak „kill’em all” gdzie „-em” to nie kto inny tylko zaimek OE him (PL  ich) z niewypowiedzianym h. W Staronordyjskim istniało trzy razy więcej zaimków w liczbie mnogiej, gdyż były one zależne od rodzaju rzeczownika. Asymilacje językowe zachodzące w dzisiejszej północnej Anglii doprowadziły do zlania się staroangielskiej odmiany z męskoosobową odmianą staronordyjską (ON their, tha, theira, theim). W efekcie otrzymano znane nam do dziś ENG they, their, czy them.

 Ælfred, rozumiejąc potęgę wpływu jednego języka na drugi oraz starań asymilacyjnych Skandynawów, postanowił zagwarantować że Wessex pozostanie nie tylko niepodległe militarnie (co gwarantował pokojowy traktat z Guthrumem) ale także intelektualnie. Przypuszczalnie to właśnie jemu możemy dziękować za to, że zachował anglosaską kulturę na wyspach i nie pozwolił się jej „wymieszać” z kulturą wikingów. Ælfred zakładał szkoły, doskonalił swoje wojska, walczył o dostęp  obywateli do religii i starał się zwiększać samoświadomość swoich podwładnych. Wszystkie jego starania, dążyły do tego aby Wessex stało się prawdziwym, niezależnym królestwem z mieszkańcami świadomymi swojego pochodzenia i kultury. Koniec końców, mimo przegrania swojej pierwszej bitwy, historia zapamięta go jako Ælfreda Wielkiego, jedynego władcę w historii Wielkiej Brytanii z tytułem „wielki”.

 Zachęcam zatem do tego, by być ciekawskim wobec wszelkich anomalii w językach obcych (np. skąd wzięło się „kill’em all”). Może tak jak ja znalazłam, tak i wy znajdziecie zakopane pod piaskami czasu historie dotyczące tego skąd się one wzięły.

 Anna Teska

For some more…

 Abels, Richard. 1998.  “Alfred the Great: War, Kingship and Culture in Anglo-Saxon England”. Longman.

Swanton, M.J.  1996. “Anglo Saxon Chronicle”. Routledge.

Richards, Julian. 2001. “Blood of the Vikings”,  Hodder & Stoughton.

 Haukur Þorgeirsson and Óskar Guðlaugsson. “Old Norse for Beginners” (https://notendur.hi.is/~haukurth/norse/)

Napisz Komentarz