Niebezpieczne rozmowy/ Dangerous conversations

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
pani

To zdjęcie zrobiłam w Kairze w 2001 roku, dwa miesiące przed atakiem na WTC i początkiem „kampanii anty-arabskiej” na Zachodzie. Ta pani miała wtedy 23 lata i wypiekała chleb przed naszym hotelem. Jako nadgorliwa czternastka, testowałam swój angielski w terenie i zagadywałam wszystkich; gdybym mogła, zagadywałabym nawet kozy wyjadające papier ze śmietników. Zagadałam też tą panią, a że byłam nie tylko nadgorliwa, ale też z lekka bezczelna i zupełnie nieświadoma realiów kulturowych, wypaliłam z grubej rury: „Jest 45 stopni, siedzisz obok pieca i nie jest ci gorąco w tym stroju?”. Bardzo zdziwiona odpowiedziała, że nie, „bo ten strój właśnie chłodzi”. Ja na to: „No, ale wszyscy wokół chodzą w krótkich spodenkach…” „Mi jest dobrze tak jak jest”- odpowiedziała. Cud, że się nie obraziła. Mnie zdawało się wtedy- tak jak do dziś wydaje się wielu innym- że nasza mentalność i nasze wybory są jedynymi słusznymi i że znamy cudzą kulturę na tyle, że mamy prawo ją osądzać. Z wielu innych źródeł dowiadywałam się później, że arabskie kobiety niekoniecznie uważają swoje stroje za brzemię; często są one dla nich powodem do dumy i symbolem przynależności do „ICH” świata. Dziś myślę z pewnym zażenowaniem o swoim ówczesnym występie; usprawiedliwiam się tylko moim wiekiem. I znów wracam do założenia, że najlepszym sposobem na rozumienie świata, jest w świat wyruszyć, uczyć się języków i poznawać kultury. W przeciwnym razie istnieje ryzyko zostania bezczelnym ignorantem atakującym ludzi nietaktownymi pytaniami…

 English version below:

I took this picture in Cairo, 2001, two months before 9/11 and the beginning of the „anti-Arabic campaign” in the Western world. This woman was 23 then and was baking bread in front of the hotel we stayed at. As an overzealous 14-year-old who tested her English any and everywhere, I would accost everyone I met; if I could, I would have accosted even the goats eating paper out of the street bins. I also accosted the lady in the picture, but since I was a bit brazen and completely unaware of the cultural reality of Egypt, I shot: „It’s 45 degrees, you are sitting next to the oven and you’re not feeling hot?” She was very surprised and replied she was not, „because this robe makes you feel cooler”. I went: „Yeah, but everybody’s walking around in shorts…” „I feel good the way I am”- she replied. I can’t believe it she didn’t get offended. Back then I thought- as many people still do today- that our mentality and choices are the only ones that are right, that we know other people’s culture so well that we have the right to judge it. Later, many other sources made me realise that Arabic women do not necessarily consider the way they dress a constraint or a burden: they are often proud of it and consider it a symbol of being part of THEIR world. Now, when I think about that event, I feel quite embarrassed and the only excuse I have is my then age. And I bring the idea back: the best way to understand the world is to get out there in the world, learn languages and cultures. Otherwise, you risk becoming insolent, ignorant and then attacking others with tactless questions…

Napisz Komentarz