Wielkie nadzieje/ Great expectations

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
non native

„Prezent” od Huberta na mojej fejsbukowej ścianie- w idealnym momencie.  Poznany w Oslo Amerykanin z rozbrajającą szczerością przyznał, że nie zna takich slow jak „taciturn” czy „wobbly” a ja poczułam się jak idiotka, która używa „słownictwa z Washington Post”, by zaimponować rodowitemu użytkownikowi języka angielskiego. Prawda jest taka, że to oni powinni imponować nam, ale wygląda na to, że znajomość swojego języka ojczystego nie musi być oczywistością. O ironio, to właśnie bogate słownictwo i dobra gramatyka jest ponoć pierwszym co zdradza, że „wcale nie jesteśmy nativami”, bo prawdziwy native speaker to przecież ten kto regularnie wali błędy i do tego ma to gdzieś. Z drugiej strony, czy sami Polacy naprawdę dobrze znają polszczyznę? I czy wyszlifowana gramatyka i słownictwo faktycznie zjednuje native speakerów, czy jedynie utwierdza ich w przekonaniu, że „ktoś tu za bardzo się stara”, a wręcz brzmi sztucznie?

English version below:

Here is „a gift” that Hubert has left on my FB wall- perfect timing! What about disarming frankness of some American guy I met in Oslo, who admitted that he didn’t know such (English!) words as „taciturn” and „wobbly”? I felt like an idiot who used „Washington Post-like vocab” to impress a native speaker of English. In fact, native speakers of English should impress US, but it seems that good knowledge of one’s mother tongue shouldn’t be taken for granted. Ironically, it is rich vocab/ good grammar which is believed to give us away in the first place; after all, „a true native speaker” is the one who makes regular language errors and doesn’t give a damn to boot. On the other hand, do Poles know Polish that well? And does perfect grammar and vocab truly  wins the natives over or does it make them think that „someone is trying too hard here” or even sounds artificial?

Napisz Komentarz