• The Language Daily

  • English proverbs in pictures

  • Some linguistics...

    • mono The bilingual problem revisited

      What seems obvious is not that obvious. The term „bilingualism” is now used quite freely, but do we know what bilingualism really is? Who is a bilingual? When do you [...]

    • smefff Who cares about (psycho)linguistics? An introduction

      What you’re going to read in this section are neither typical scientific analyses nor their imitations: these are writings on language which is here analysed and discussed from the point [...]

  • Inni z językiem

    • 22 To nie jest język dla starych ludzi

      Kolejny gość na blogu uświadamia nam, że świat nie kończy się angielszczyźnie (a jednak…) – niezwykle ciekawy i do tego kolorowy i przystępny tekst o języku, owszem kolorowym, ale niekoniecznie [...]

    • pic Invade’em all!

      Ponad rok minął od publikacji ostatniego gościa na „Blogującej”,  a goście mają to do siebie, że piszą o wszystkim o czym nie pisze Jagoda (choć oczywiście nadal o języku) i [...]

    • okkk Jak czułyby się dinozaury?

      Filolodzy to cholernie zapracowany gatunek i chyba tylko to usprawiedliwia roczną przerwę „Innych z językiem” – kolegów i koleżanek po językowym fachu, zdolnych ( i to jak!) przerwać codzienny kierat [...]

  • English readers are welcome

    • HH Size matters. Dictionary size (a thing for Dictionary Day)

      What else can a person obsessed with English do on a nice and lazy Sunday, if not have some five o’clock tea and watch „Keeping up appearances”? Celebrate Dictionary Day!  [...]

    • lovee Put the spoon in

      Without emotions, the world would probably know neither wars…nor excitement. And there would be even less excitement if language didn’t confuse things a bit in the already confused world of [...]

    • ups2 Changing the set

      Who are we when we speak our second language? Does being bilingual mean having two personalities too? Is a language barrier a real obstacle on the way towards getting to [...]

Houdini i inni/ Houdini et al.

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
harry

Co jeszcze kochamy w angielskim? To, jak upamiętnia bardziej i mniej znane postaci historyczne w różnych zwrotach i określeniach- kiedy już się je pozna, ich brak w języku polskim staje się niemal dokuczliwy. Weźmy „Houdini syndrome” czy nawet „houdini” (zapisywany jako rzeczownik pospolity)- terminy stworzone na cześć słynnego magika Harry’ego Houdiniego, który jak nikt potrafił wyswobodzić się z przeróżnych więzów, zamkniętych skrzyni itp. Dziś mianem „houdinich” określa się ludzi wymigujących się od odpowiedzialności i lubiących „znikać”, czy to wtedy gdy czują wiszące nad sobą zobowiązania (np.”czas spłacić dług”), czy to wtedy gdy czują, że trzeba nieco ochłodzić zbyt obiecujący romans (np. „czas spławić partnera”). Houdini wzbudzał ogólny podziw swoimi występami, ale współcześnie, miano „houdiniego” do zaszczytnych nie należy. Choć i tak jest dość eufemistyczne-kiedyś na takich mówiono po prostu „tchórz”.

English version below: Przeczytaj Całość »

English Proverbs (and Idioms) in Pictures- „Not my cup of tea”

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily

cup1

Idiom na dziś:  ”Not my cup of tea” ( „nie w moim guście”). Idiom zaczął swoją karierę w nieco innej postaci. Na początku XX wieku „filiżanka herbaty” miała już tak pozytywne konotacje, że mianem „my cup of tea” określano ludzi cieszących się szczególną sympatią mówiącego, np. przyjaciół i to takich o dość barwnej osobowości (w takim kontekście idiom pojawia się m.in. w powieści „Somehow good”  Williama de Morgana, z 1908 roku). Nieco później , tj.  mniej więcej w latach 30. XX wieku, określenia „my cup of tea” zaczęto używać w odniesieniu do zjawisk/ludzi, do których żywiono szczególną sympatię- pierwsze przykłady takiego użycia pochodzą m.in. z powieści Nancy Mitford „Christmas Pudding”  z 1932 oraz z prasy, m.in. Syracuse Post Standard  z 1935 („I’m not at all sure I wouldn’t rather marry Aunt Loudie. She’s even more my cup of tea in many ways”, czy „Saving energy is great, but taking the hassle out of window cleanin’ is my cup of tea”).Dopiero w latach 40 wieku sformułowanie „not my cup of tea” stało się popularne, a to dzięki m.in. amerykańskiemu korespondentowi wojennemu, Halowi Boyleowi, który przybliżał Amerykanom brytyjskie zwyczaje w rubryce Leaves From a War Correspondent’s Notebook drukowanej w kilku amerykańskich czasopismach. Według Boyle’a, „not my cup of tea” miało być określeniem doskonale ilustrującym dyplomację Brytyjczyków:  ”[W Anglii] nie mówi się, że ktoś Ci się naprzykrza, ale jedynie napomyka się, że „nie jest w twoim guście”.

English version below: Przeczytaj Całość »