• The Language Daily

  • English proverbs in pictures

  • Some linguistics...

    • mono The bilingual problem revisited

      What seems obvious is not that obvious. The term „bilingualism” is now used quite freely, but do we know what bilingualism really is? Who is a bilingual? When do you [...]

    • smefff Who cares about (psycho)linguistics? An introduction

      What you’re going to read in this section are neither typical scientific analyses nor their imitations: these are writings on language which is here analysed and discussed from the point [...]

  • Inni z językiem

    • 22 To nie jest język dla starych ludzi

      Kolejny gość na blogu uświadamia nam, że świat nie kończy się angielszczyźnie (a jednak…) – niezwykle ciekawy i do tego kolorowy i przystępny tekst o języku, owszem kolorowym, ale niekoniecznie [...]

    • pic Invade’em all!

      Ponad rok minął od publikacji ostatniego gościa na „Blogującej”,  a goście mają to do siebie, że piszą o wszystkim o czym nie pisze Jagoda (choć oczywiście nadal o języku) i [...]

    • okkk Jak czułyby się dinozaury?

      Filolodzy to cholernie zapracowany gatunek i chyba tylko to usprawiedliwia roczną przerwę „Innych z językiem” – kolegów i koleżanek po językowym fachu, zdolnych ( i to jak!) przerwać codzienny kierat [...]

  • English readers are welcome

    • HH Size matters. Dictionary size (a thing for Dictionary Day)

      What else can a person obsessed with English do on a nice and lazy Sunday, if not have some five o’clock tea and watch „Keeping up appearances”? Celebrate Dictionary Day!  [...]

    • lovee Put the spoon in

      Without emotions, the world would probably know neither wars…nor excitement. And there would be even less excitement if language didn’t confuse things a bit in the already confused world of [...]

    • ups2 Changing the set

      Who are we when we speak our second language? Does being bilingual mean having two personalities too? Is a language barrier a real obstacle on the way towards getting to [...]

Dlaczego Santa Claus?/ Why Santa Claus?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
st

Św. Mikołaj powinien być znany wyłącznie jako Saint Nicholas, a jednak bardziej znany jest jako Santa Claus- co niezupełnie brzmi „z angielska”. Santa Claus to zniekształcony „sinterklaas” czyli św. Mikołaj w wersji niderlandzkojęzycznej. Wbrew obiegowej opinii, w Ameryce nie spopularyzowali go jednak Holendrzy (jako protestanci ,nie czcili już wtedy świętych). „Sinterklaasa” przywieźli do Ameryki prawdopodobnie (także niderlandzkojęzyczni) mieszkańcy Flandrii, na początku XVII wieku wciąż będącej regionem katolickim. Pierwsza wzmianka o „sinterklaas” w Ameryce pochodzi z 1675 roku- imię to pojawiło się na paragonie wystawionym przez Woutera de Backer (Waltera Piekarza) na nazwisko niejakiej Mariii Van Rensselaer, córki Annetje Lookrmans (rodzina Lookrmans była jedną z pierwszych rodzin przybyłych do Ameryki właśnie z katolickiej Flandrii). Dziwić może jedynie to, ze paragon wystawiono w marcu- albo więc chodziło o innego Mikołaja, albo świąteczne zakupy robiono z dużym wyprzedzeniem;)
Uściski dla wszystkich czytających, a kto nie lubi być ściskany, niech da sobie życzyć świętego spokoju i niewielkiego ścisku w żołądku :)

English version below:

Although St. Nicholas should be known primarily under this very name, he became famous under the name Santa Claus which doesn’t sound „fully English”. Santa Claus is a mispronounced „sinterklaas”, i.e. st. Nicholas in the Dutch version. Contrary to popular belief, though, those were not the Dutch who brought Santa Claus to America (as protestants, they no longer worshipped the saints at that time). „Sinterklaas” was brought there probably by the colonists from the Flemish region – also the speakers of Dutch, although still Catholics. In America, the name „sinterklaas” was first mentioned in 1675- it appeared on a receipt from Wouter de Backer (Walter the Baker) to Maria Van Rensselaer, daughter of Annetje Lookrmans (the Lookrmans family was one of the first families to have come to America from catholic Flanders). The only thing which may come as a surprise is the issue date of the receipt, which was March. It seems then that either it was all about some other Nicholas, or the Flemish dealt with their Christmas shopping well in advance:)
Big squeezy hugs for all readers, and may those who dislike big squeezy hugs, accept the wishes of holy rest and not much squeezing in the stomach:)

Napisz Komentarz