Słówka,których nie cierpimy…i powinniśmy!/ The words we hate…and we should!

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
look

Look”- to chyba najbardziej przeze mnie znienawidzony anglicyzm i jeden z tych, który najbardziej rozpanoszył się w prasie i w Internecie. Nie da się powiedzieć „wizerunek”, „wygląd”, a nawet „wcielenie” czy „oblicze”? Zapożyczanie to jeden z warunków koniecznych dla rozwoju języka, który zawdzięcza całe mnóstwo słów wpływowi m.in. łaciny, greki, języka francuskiego i wreszcie angielskiego, ale TAKIE pożyczki jak słowo „look” w żaden sposób języka nie wzbogacają, jedynie powielając pojęcia już dobrze znane i na pewno nie brzmiące tak pokracznie. Przy okazji polecam stronę „Polski Czysty Language” (https://www.facebook.com/polskiczystylanguage), dostarczającą wielu znakomitych (i groteskowych) przykładów na to, jak angielszczyzna zaśmieca polszczyznę. Być może doczekamy kiedyś dnia, gdy nieuzasadnione wplatanie anglicyzmów w język polski przestanie być szpanem, a stanie się obciachem. To chyba nie przypadek, że najwybitniejsi językoznawcy i tłumacze mówią nienaganną polszczyzną. To pewnie dlatego, że nie muszą nikomu nic udowadniać.

English version below:

The word „look” (a noun, used in Polish to denote „image”) is the English borrowing which I probably hate most. It’s also one of these which is now virtually ubiquitous, both in press and on the Internet. Cannot we replace it with any of its Polish equivalents? Borrowing is a prerequisite for language development, and Polish has developed greatly as it borrowed many words from Latin, Greek, French and finally English. Still, SUCH borrowings as „look” do not enhance the language at all, serving only as a semantic copy of the words which we already know and which are certainly not that clumsy. Btw, I recommend the fb page „Polski Czysty Language” (https://www.facebook.com/polskiczystylanguage) which provides you with plenty of great (and grotesque) examples of how English spoils Polish. Maybe we shall live to see the day when punctuating Polish with English words without any reason for it, will no longer be swaggy, and will become lame instead. Seems it’s not accidental that the most notable linguists and translators out there speak impeccable Polish; perhaps that’s simply because they don’t need to prove anything to anybody.

2 Komentarze/y dla “Słówka,których nie cierpimy…i powinniśmy!/ The words we hate…and we should!”

  1. Buka napisł/a

    Te wszechobecne anglicyzmy bardzo mocno przypominają mi to, co działo się z językiem polskim w czasach Polski sarmackiej (szczególnie w wieku XVII, gdzie cała wypracowana w XVI wieku kultura zaczęła powoli gnuśnieć). Wtedy najczęściej średnio rozgarnięci szlachcice, którzy wcale wielkiego wykształcenia nie zdobyli, co rusz wplatali w swoje wypowiedzi łacińskie zwroty – często były to wciąż powtarzające się słowa, bo znaczeń innych nie znali. Czy przypadkiem teraz, wśród ludzi, którzy chcą być uznawanymi za ‚światowych’ (a ze światowością nie mają za wiele wspólnego) takiej samej funkcji nie spełniają anglicyzmy? Wplatane tam, gdzie ich zupełnie nie potrzeba, nadużywane, żeby tylko pokazać jak bardzo jest się na czasie…


  2. Jagoda Ratajczak napisł/a

    Coś w tym jest, każda epoka zdaje się mieć swoją własną łacinę, która wszędzie się wcina i staje się bardziej wyrazem dążenia do wytworzenia określonego obrazu samego siebie niż środkiem ekspresji językowej. Ale czy też język sam w sobie nie służy właśnie do robienia określonego wrażenia (skoro sam, i bez domieszek, dzieli się na rejestry, używane zgodnie z potrzebami?) :)


Napisz Komentarz