Dziwny Wielki Piątek/ Strange Good Friday

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
good

Przemek zadał wczoraj bardzo dobre pytanie: „dlaczego Wielki Piątek zwie się po angielsku Good Friday? Co w nim dobrego?” Patrząc z perspektywy katolików i wszystkich, którzy dostali załamania nerwowego przy seansie filmu Gibsona „Pasja”- nic. Ale język albo bywa sentymentalny i zachowuje formy z przeszłości, albo…bywa niedbały i przysposabia błędy. Jedna teoria mówi o tym, że w słowie „Good Friday” mamy przymiotnik „good”, bo dawniej był on synonimem przymiotnika „holy”- „święty” (samą Biblię zwano „The Good Book”). Inna teoria mówi o tym, że słowo „good”, w staroangielskim zapisywane „god” (a czytane z długą samogłoską, dziś oznaczaną za pomocą tzw. makronu), pomyliło się komuś ze słowem „god”- „Bóg”, zapisywanym w identyczny sposób. Dociekania w sam raz na dzisiejsze umartwianie..;)

English version below:

 Przemek asked a very good question yesterday: „Why is Good Friday called „good” in English? What’s good about it?” From the point of view of Catholics and everyone who got a nervous breakdown while watching Gibson’s „The Passion of the Christ”- there’s nothing good. But the language is sometimes sentimental and retains some old forms, or is simply…sloppy and adopts errors. According to one theory, the adjective „good” appears in „Good Friday” since it used to be a synonym of the adjective „holy” (the Bible itself was called „The Good Book”). According to another theory, the adjective „good” which was spelled „god” in Old English (and pronounced with a long vowel, now marked with the so called macron) was confused with the word „god” which was spelled identically and denoted „the Almighty”. Here is the inquiry perfect for today’s self-mortification…:)

Napisz Komentarz