Znikający „ash”/ „Disappearing „ash”

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
ash

Wczoraj prawie dostałam zawału, gdy Weronika poinformowała mnie, że ostatnie wydanie „Gimson’s Pronunciation of English” (luty 2014) „uśmierciło” samogłoskę zwaną „ashem” æ, pojawiającą się w transkrypcji m.in. takich wyrazów jak „cat” /kæt/, „family”/ ˈfæməli /, czy „married” /ˈmærid/ (na moich plecach). Oto co na ten temat napisał autor książki, Alan Cruttenden: „Zmiana ta już dawno powinna była zostać wprowadzona w angielskiej transkrypcji. „Ash” zawsze był osobliwością, i to nawet w międzynarodowym alfabecie fonetycznym. Nigdzie indziej nie występuje osobny symbol dla wartości pośredniej między dwoma samogłoskami kardynalnymi (tu wyraźnie uwzględniony ze względu na angielszczyznę- symbol pochodzi z języka staroangielskiego). Co więcej, wartość tej samogłoski we współczesnej angielszczyźnie brytyjskiej jest znacznie bliższa kardynalnemu [a], niż 50 lat temu.”
Ten fragment wydaje się rujnować nasz światopogląd, ale decyzja Cruttendena, by nie używać „asha”, nie wydaje się być nagłym kaprysem preskryptywisty. Już w wydaniu z 1994 roku, Cruttenden zaczął baczniej przyglądać się „ashowi” , stwierdzając że tam gdzie dotąd występował, coraz częściej słychać /a/, zwłaszcza wśród młodych użytkowników języka (i nie kształconych na poznańskiej anglistyce, gdzie standardy RP to nadal standardy!). W przedmowie Cruttenden pisze zresztą, że w książce nie zajmuje się standardem RP. Ja czekam na odpowiedź prof. Wellsa – jeśli w kolejnym wydaniu jego słownika, „ash” zniknie, rozważę laserową korekcję swojego tatuażu…albo po prostu uznam, że noszę na plecach transkrypcję historyczną :)

English version below: Przeczytaj Całość »

Edukacyjna wartość Bravo/ The educational value of Bravo magazine

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
songs

Kto pamięta śpiewniki z Popcornu i Bravo? To było chyba najciekawsze, co można było w tych gazetkach znaleźć. Dziś w Internecie można znaleźć każdą piosenkę świata i dziesiątki amatorskich i profesjonalnych tłumaczeń, ale 20 lat temu te śpiewniki były głównym źródłem wiedzy na temat tego, o czym się śpiewa w popularnych piosenkach. Po latach można uznać, że jakość tłumaczeń była całkiem przyzwoita, choć trudno się nie uśmiechnąć widząc polski tytuł „Spacemana” ;) Cóż to jednak w porównaniu z niemieckimi tłumaczeniami… „Enjoy the silence” Depeche Mode to „Geniesse das Schweigen”…i nic nie jest już takie samo;)

English version below: Przeczytaj Całość »

Duma nejtiwa/ Native speaker’s pride

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
nick

Nicki Minaj i jej piękna angielszczyzna. Ci, którzy uczą się języka, zważają na końcówki, przedimki, przyimki, ale native speakera poznasz właśnie po tym, że ma to gdzieś, bo i tak wszyscy wiedzą, że nejtiwem jest i nie musi nikomu nic udowadniać. Czy zatem bycie uznanym za native speakera to istotnie tak wielki komplement?

Dziękuję Davidowi za inspirujące znalezisko z instagrama!

English version below: Przeczytaj Całość »

Chwytliwa Barbie/ Catchy Barbie

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
minimum wage barbie

Niektóre żarty są zbyt okrutne nawet jak na moje standardy- nie uważam, by praca w knajpie z fast foodem była równoznaczna z życiową klęską i powodem, by patrzeć z góry na człowieka smażącego hamburgery. Ten obrazek wydał mi się jednak doskonałą ilustracją tego, jak chwytliwie brzmią angielskie nazwy własne, w których tworzeniu wykorzystuje się wspaniałą cechę tego języka- elastyczność w tworzeniu compoundów (złożeń) o jakiej użytkownicy polszczyzny mogą tylko pomarzyć. „Minimum Wage Barbie” brzmi w oryginale świetnie, polskie tłumaczenie zrobiłoby z niej jednak „Barbie pracującą za minimalne wynagrodzenie”. „Barbie’s Low -Rent Apartment” i „Barbie’s Thrift -Store Wardrobe” także brzmią tak zgrabnie i chwytliwie, że próba ich przetłumaczenia na polski zmienia je w pokraczne twory. Co robić w takich sytuacjach? Chyba tworzyć nazwy od nowa…(no, w polskim tłumaczeniu uchowałby się „Deadbeat Ken”- „Niewypłacalny Ken” nie brzmi najgorzej:))

English version below: Przeczytaj Całość »

Co do czego?/ What’s the match?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
fruits

Prof. Edward Nęcka, psycholog:„jedną z podstawowych funkcji ludzkiego umysłu jest klasyfikowanie obiektów. My to robimy na podstawie abstrakcyjnych cech, np. kładziemy nóż przy widelcu, a pomarańczę przy jabłku. Przedstawiciele pewnych plemion afrykańskich kładą nóż przy pomarańczy, bo kierują się użytecznością (nóż kroi owoc),a nie abstrakcyjnym podziałem na narzędzia, owoce itd. Ci Afrykanie umieją klasyfikować „po naszemu”, ale wydaje im się to głupie”. Co uwaga poczyniona przez psychologa może mieć wspólnego z językoznawstwem? Dużo. My Europejczycy, ucząc się słownictwa języka obcego, często dokonujemy jego podziału na takie właśnie kategorie; sporządzamy listy słówek, osobno „owoce”, „ubrania”, części ciała”. Ludzie uczący się języka, a pochodzący z innych kręgów kulturowych dokonują zupełnie innej klasyfikacji, ale jak widać, wcale nie jest ona mniej logiczna. I mamy kolejny powód, by po latach stawiania języków europejskich w centrum zainteresowania językoznawstwa, więcej uwagi poświęcić temu co nie-europejskie, a pod wieloma względami odkrywcze.

English version below: Przeczytaj Całość »