Tłumaczeniowe niespójności/ Translation inconsistencies

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
3

[PL] Od razu pomyślałam o słynnym polskim tłumaczeniu jakiegoś filmu, które zmieniło „motherfuckers” w „łobuzów”. Potęga dyplomacji:)

[EN]  Made me think of the famous Polish translation of some film, which changed “motherfuckers” into “łobuzy” (in Polish: rascals). The power of diplomacy 
(In the pic: “If you want to achieve something, you need to work your f***’ ass off!” (Polish). Find 10 differences between this and the English translation:))

Czy można zamordować słowo? / Can you murder a word?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
2

[PL] „Verbicide” (dosł. słowobójstwo- od „verbum”- łac. „słowo” i “-cide”, końcówki doskonale znanej z takich „morderczych” rzeczowników jak “suicide”, “infanticide”, “genocide” czy “matricide”) to jedno z najciekawszych zjawisk językowych. Z definicji jest to „zniekształcenie znaczenia wyrazu”, ale może też oznaczać „osłabienie jego znaczenia”. To właśnie za sprawą tego zjawiska, używamy słowa „strasznie” mając na myśli „bardzo”, lub słowa „masakra” chcąc opisać chaos lub problem („masakra” to ostatnio bardzo popularne słowo wśród Polaków). Jest jednak jeszcze jedno słowo, które zdaje się być idealnym przykładem pop-kulturowego „słowobójstwa”- „motherfucker”. Słowo, które do niedawna było niewybaczalną zniewagą, zdaje się tracić swoją obraźliwą moc, a nawet nabierać pozytywnego znaczenia. Jest też chętnie używane przez artystów rockowych i popowych, jak choćby Madonnę, która do własnej publiczności zwraca się per „skurwysyny”, co nieodmiennie spotyka się z entuzjazmem tłumu, nie żywiącego najmniejszej urazy. Czy oznacza to, że niebawem przekleństwa będą powszechnie akceptowane?

[EN] „Verbicide” (literally „word murder”) is one of the most interesting linguistic phenomena. Defined as “deliberate distortion of the sense of the word”, may be also a term for weakening the word’s meaning. Verbicide is a process behind using such words as “awfully” for “very” or using the word “massacre” to describe a mess or a problem (recently, this word has been very popular among Poles). However, there is yet another word which seems to be a perfect example of a pop-cultural verbicide. This word is “motherfucker”. Previously an unforgivable insult, now the word seems to lose its offensive power and even acquires a positive meaning. It is also used quite freely by rock and pop artists, such as Madonna, who calls her own audience “motherfuckers”, which invariably meets with an immense joy of the crowd, with apparently no sign of umbrage. Does it mean that swearwords will be soon generally accepted?

Uczta Tysona/ Tyson’s feast

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
1

[PL] 28 czerwca 1997 roku, Mike Tyson dostarczył publiczności rozrywki dotąd niespotykanej- w trzeciej rundzie walki z Holyfieldem, został zdyskwalifikowany za odgryzienie przeciwnikowi kawałka ucha. To jasne, że autorzy słowników slangu nie mogli o tym zapomnieć- „Tyson” po prostu musiał stać się czasownikiem. Oczywiście więc „to tyson” oznacza „pozbawić kogoś części ciała poprzez jej odgryzienie (Urban Dictionary) Bon appetit!

[EN] On this day, in 1997, Mike Tyson entertained the audience like never before- he got disqualified in the 3rd round of the fight with Holyfield, for biting a piece off his opponent’s ear. And yes, the authors of slang dictionaries couldn’t forget about it; “Tyson” simply had to become a verb. “To tyson” obviously means “to get one’s body part ripped off by being eaten” (Urban Dictionary). Bon appetit!

Oh well…that’s Orwell

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
time

[PL] Dziś 111 urodziny George’a Orwella, jednego z najbardziej wpływowych brytyjskich pisarzy XX wieku. Jego „Rok 1984” był pierwszą tzw. poważną książką, którą przeczytałam w oryginale, ale że miałam wtedy jakieś 15 lat, nie byłam w stanie ani jej w pełni zrozumieć, ani docenić języka Orwella, który wciąż brzmi bardzo świeżo i wciąż jest dobrym wzorem do naśladowania (dla piszących po angielsku). Jego esej „Politics and the English language” zawiera zresztą ponadczasowe mądrości na temat tego jak nie pisać- także po angielsku: „masa łacińskich słów opada na fakty niczym miękki śnieg, zamazując kontury i przykrywając szczegóły. Wielkim wrogiem jasnego języka jest nieszczerość. Gdy między rzeczywistym a deklarowanym celem pojawia się przepaść, autor niemal instynktownie zwraca się ku długim słowom i wymęczonym idiomom, niczym mątwa tryskająca tuszem”. To prawdziwy cios dla wychowanków polskiej szkoły pisania: barokowego, oddalonego o mile świetlne od prostoty i przejrzystości. Ale ciosy mają to do siebie, że otrzeźwiają. Mnie też.

[EN] Today it’s the 111th birthday of George Orwell, one of the most influential British authors of the 20th century. His “Nineteen Eighty-Four” was the first of the so called serious books that I have ever read in English. However, since I was more or less 15 then, I couldn’t really understand the book or fully appreciate Orwell’s language which still sounds very fresh and is still a brilliant example to follow (for anyone who writes in English). His essay “Politics and the English language” is full of timeless advice on how NOT to write, also in English: “a mass of Latin words falls upon the facts like soft snow, blurring the outline and covering up all the details. The great enemy of clear language is insincerity. When there is a gap between one’s real and one’s declared aims, one turns as it were instinctively to long words and exhausted idioms, like a cuttlefish spurting out ink”. This was a real blow for all the followers of the Polish school of writing: the one which is baroque and as far from simplicity and transparency as writing can be. What is great about such blows, however, is that they make you sober. They made me sober, too.

Ojcowie i tatusiowie/ Fathers and daddies

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
hugh

[PL] Dziś Dzień Ojca, więc ojcowie w centrum uwagi. Czemu by nie wziąć pod uwagę także „ojców” reprezentujących nieco inną kategorię? „Sugar daddy”- określenie na „zamożnego mężczyznę w średnim wieku, który wydaje fortunę na młodą kobietę, w zamian za jej towarzystwo” (a żeby tylko), pochodzi z lat 20 XX wieku, ale chyba nigdy nie cieszyło się taką popularnością jak teraz. Określenie w równym stopniu obraźliwe co śmieszne; podobno taką ksywkę nosił Adolph Spreckles, spadkobierca fortuny rodziny Spreckelsów, amerykańskich potentatów cukrowych, który poślubił kobietę o 24 lata młodszą. Alma (małżonka) miała nazywać go swoim „sugar daddy”. Perwersyjnie a trafnie. Choć przypuszczam, że jeden ojciec w zupełności kobiecie wystarczy. Nawet jeśli nie jest tak bogaty.

[EN] It’s Father’s Day and fathers are in the centre of attention…Why not include “the fathers” representing a bit different category? “Sugar daddy”- “a wealthy, middle-aged man who spends freely on a young woman in return for her companionship” (to say the least) is a term which dates back to the 1920s, but it seems it has never been as popular as it is now. Both derogatory and funny, this term is believed to be a nickname of Adolph Spreckels, an heir to the Spreckels’ sugar fortune, who married Alma, a woman 24 years his junior, who later called him her “sugar daddy”. Kinky but apt. Although I guess that one father is quite enough for every woman. Even if he’s not that wealthy.