Czy naprawdę wiadomo, który język jest najtrudniejszy?/ Can you really find out which language is the most difficult one?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
languages

[PL] Już parę razy widziałam tę piramidę…I wciąż zastanawiam się co zdecydowało o kolejności wymienionych języków. Polacy lubią się szczycić tym, że mówią „najtrudniejszym językiem świata”, ile jednak czynników musimy wziąć pod uwagę, by naprawdę ocenić trudność języka? Odrobina językoznawczego wymądrzania się:) :

1) Języki klasyfikuje się inaczej w zależności od cech, na jakich chcemy się skupić: o ile klasyfikacja historyczna (genetyczna) wydaje się mało istotna dla osoby uczącej się języka (wyłączając przypadek omawiany w punkcie 3), o tyle istotne są takie kryteria jak kryterium fonetyczno-fonologiczne, morfologiczne i składniowe. Piramida ta nie mówi nam nic o tym, jakie zastosowano tu kryterium. Skąd mamy zatem wiedzieć, czy języki sklasyfikowano tu wedle tego jak bardzo szatańska jest ich gramatyka, czy tego jak dalece ich wymowa wykręca język? Jeden i ten sam język może być całkiem przyjazny gdy mowa o morfologii czy szyku wyrazów, ale okazuje się nieznośny pod względem mnogości dźwięków (English, welcome to;))

2) Przyjrzyjmy się morfologii wymienionych języków. Polski jest językiem fleksyjnym. Fiński, estoński i węgierski to języki aglutynacyjne. Czy można być pewnym, że główna cecha jęz. fleksyjnego, czyli mnogość końcówek fleksyjnych, jest trudniejsza do opanowania niż mnogość morfemów? Czy nie zależy to od punktu widzenia? Chiński jest językiem izolacyjnym, tak samo jak angielski, ale z przedziwnego powodu (taaa…) został uznany za język trudniejszy niż angielski. Czy nie dowodzi di tego, że faktycznie należy przyjrzeć się różnym cechom języków, by być w stanie je jakkolwiek uporządkować?

3) Polska wymowa to dla Brytyjczyka prawdziwy koszmar. Jednak już dla Rosjanina czy Słowaka, ani polska wymowa ani gramatyka nie jest już tak bolesna. Rodzimy użytkownik języka niemieckiego względnie łatwo nauczy się szwedzkiego czy holenderskiego, dostrzegając oczywiste podobieństwa gramatyczne, leksykalne i fonetyczne, w istocie często wynikające ze wspomnianego już w punkcie pierwszym pokrewieństwa historycznego (właśnie tu klasyfikacja historyczna może odgrywać pewną rolę). Z drugiej strony, nauka języków germańskich może być niezłym wyzwaniem dla użytkowników języków romańskich (weźmy taką różnicę w prozodii). Ten sam język może być zatem prostszy lub trudniejszy dla użytkowników różnych języków, w zależności od tego jaki język jest ich ojczystym. Piramida nie mówi nic o tym, z czyjego punktu widzenia ułożone zostały wymienione języki: czy to punkt widzenia native speakera angielszczyzny? Nawet jeśli tak, czy był w stanie nauczyć się wszystkich tych języków do tego stopnia, by móc dokonać takiego porównania na tak wielu płaszczyznach?

4) Ile języków musielibyśmy ze sobą porównać, by faktycznie wyłonić ten „najtrudniejszy na świecie”? Byłyby ich setki…a, i do tego dialekty (pytanie o rzeczywistą różnicę między językiem a dialektem nadal spędza językoznawcom sen z powiek).

Tak, względne to wszystko i nieco przygnębiające, ale bardziej przygnębiającym byłoby przyjmować takie rankingi bez żadnych zastrzeżeń. 

[EN] Seen this pyramid a couple of times so far…and I’m still thinking what the rationale behind this language order actually was. Poles like to pride themselves on speaking “the most difficult language in the world”, but how many factors do we have to consider to truly assess how difficult a language is? Here comes a little linguistic know-it-all rant ;):

1) Languages are classified differently depending on which feature we want to focus on: as much as the historical (genetic) classification seems to be insignificant from the point of view of a language learner (excluding the case discussed in p.3), it is valid to consider such main criteria as phonological, morphological and syntactic. This pyramid says nothing about the criterion used. How can we know then if the languages here are classified according to how hellish their grammar is or how tongue-twisting their pronunciation is? One language can be quite friendly when it comes to morphology or word order, but can be a complete nuisance when it comes to its sound repository (English, welcome to:))

2) Let’s look at the morphology of the languages listed. Polish is an inflecting language. Finnish, Estonian and Hungarian are agglutinative languages. Are we sure that the main feature of an inflecting language, i.e. a multitude of declensions is more difficult than a multitude of morphemes which we find in agglutinative languages? Isn’t it a matter of point of view? Chinese is an isolating language just as English is, but for some strange (yeah…) reason, this list ranks Chinese as more difficult than English. Doesn’t it mean that we truly need to look at different features of languages to try to put them in any order?

3) Dealing with the Polish pronunciation or grammar is a real ordeal for a Briton. At the same time, it’s not that painful for a native speaker of Russian or Slovakian. A native speaker of German finds it relatively easy to learn Swedish or Dutch- discerning obvious lexical, grammatical and phonetic similarities, often resulting from historical affiliation mentioned in p.1 (this is when historical classification may play a part). On the other hand, learning Germanic languages can be quite challenging for the speakers of Latin languages (mind prosody differences for instance). Again, the same language may be more or less difficult for different speakers, depending on their linguistic background. This pyramid says nothing about the viewpoint adopted, i.e. was this list made from the perspective of a native speaker of English? Even if it was, is one speaker able to learn all of these languages to the extent which makes it possible for him/her to compare them on so many levels?

4) How big a language sample must we have to be able to dub any language “the most difficult one”? We would have to compare hundreds of them…ah, and there are also dialects waiting (the real difference between a language and a dialect is still a burning question for linguists).

Yes, it’s all very relative and therefore a bit depressing, But what would be more depressing though, would be to accept such rankings with no doubts whatsoever:)

Czekoladowe problemy/Chocolate problems

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
6

[PL] Codziennie czytamy o tym, że obchodzimy “Dzień X/Y”, a dziś akurat mamy święto szatańskiego dzieła zwanego czekoladą. Żyjemy w dziwnych czasach, w których nawet tak niewinne słowa jak „czekolada” mają niepoprawne politycznie znaczenie lub przywołują obrazy, o ironio, niezbyt apetyczne. Lista slangowych terminów powstałych na bazie słowa „czekolada” zawiera głównie określenia na osoby czarnoskóre (chocolate bar, chocolate bunny, choco). “Chocolate lover” oznacza zatem nie tylko miłośnika czekolady, ale i „osobę ze słabością do czarnoskórych mężczyzn/kobiet”. Te określenia oczywiście nie napawają czarnych radością, być może z racji innych skojarzeń jakie wzbudza czekolada- “chocolate chutney” to inne określenie na biegunkę, a sama czekolada często pojawia się w dziale poświęconym wiadomej funkcji fizjologicznej. Kiedy byłam w gimnazjum, ulubioną płytą moich „zbuntowanych” znajomych, była „Chocolate Starfish and the Hot-Dog Flavored Water” Limp Bizkit. Ach, żeby wiedzieli, że „chocolate starfish” oznacza „odbyt”…

[EN] We read about some “X/Y Day” every day, and today we celebrate a devil’s work called chocolate. We live in strange times, in which even such innocent words as “chocolate” have meanings which are everything but politically correct or make you imagine things, which are, ironically, far from mouth-watering. The list of slang terms based upon the word “chocolate” includes mainly the expressions referring to black people (chocolate bar, chocolate bunny, choco). “Chocolate lover” then, is not just someone with a penchant for chocolate, but rather “a person attracted to black men/women”. These terms obviously don’t make black hearts grow fonder, maybe because of some other associations which chocolate evokes- “chocolate chutney” is another term for “diarrhea” and chocolate itself often appears in the section dedicated to the obvious bodily function. When I was in junior high, my “rebellious” friends’ favourite record was Limp Bizkit’s “Chocolate Starfish and the Hot-Dog Flavored Water”. Little did they know that “chocolate starfish” meant “anus”…

Every dog has its day!

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
4

[PL] Właśnie dowiedziałam się, że dziś w Polsce obchodzony jest Dzień Psa- trzeba więc powiedzieć co nieco o słowie “dog”, jednym z niewielu angielskich słów, które zna absolutnie KAŻDY i jedno z tych o niezwykle tajemniczym pochodzeniu. Wszystko zaczęło się od stuprocentowo germańskiego słowa „hund” (które przetrwało do dziś w innych językach germańskich, a w angielskim przeobraziło się później w „hound”). Następnie pojawił się „docga”- to rzadkie, pochodzące z późnej staroangielszczyzny słowo prawdopodobnie oznaczało konkretną, silną rasę psa i skonstruowane zostało podobnie jak parę innych nazw zwierząt: „frocga” (frog-żaba), czy „picga”- (pig- świnia). Z nieznanych powodów, „docga”-”dog” wyparł pierwotne słowo oznaczające psa, „hund”, i to „hound” właśnie oznacza dziś konkretną rasę psa, czyli ogara (ok. XII wieku). Dziwne to słowo- prawie tak dziwne jak nazwa rasy zaprezentowanej powyżej- jamnika, zwanego z angielska (niemiecka?) dachshund, którego zresztą uważam za najdziwniejszego psa na świecie. Podobno jest też najbardziej wredny, ale czy to nie kwestia indywidualnego charakteru?;)

[EN] I’ve just learned that the Dog Day is celebrated today in Poland so something must be said about the word „dog”, one of the few English words which absolutely EVERYONE is familiar with and one of those which are of a very mysterious origin. It all began with a 100% Germanic word “hund” (which was preserved in other Germanic languages and later transformed into “hound” in English). Then, a word “docga” appeared-this rare, late OE word probably denoted a specific and powerful breed of canine and was coined in the same way as some other animal names, such as “frocga” (frog), or “picga” (pig). For reasons unknown, “docga”- “dog” forced out the initial dog-word “hund”,the latter being the one to eventually denote a specific dog breed (ca.12th century). What a strange word it is- it’s almost as strange as the name of the breed presented above- a dachshund- which I by the way consider the strangest dog ever. They say it’s also the most spiteful one, but isn’t it all about an individual character?