Co ma angielski „prezent” do niemieckiej „trucizny”?/ What does the English „gift” have to do with the German „Gift”?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
poison

[PL] Fakt, że angielskie słowo „gift” oznacza „podarunek, prezent” a to samo słowo w niemieckim oznacza „truciznę” uchodzi za dobry żart. W staroangielskim  słowo „gift” oznaczało „posag, wiano”, w niemieckim „Mitgift”…miało dokładnie to samo znaczenie (oba słowa mają swoje korzenie w hipotetycznej protogermańskej formie giftiz*, czyli dawać). W  końcu wydawanie kobiety za mąż wiązało się z podarkami dla jej nowej rodziny.  O ile jednak współczesne angielskie „gift” ma wciąż coś wspólnego ze swoim pierwotnym znaczeniem, o tyle współczesne niemieckie „Gift”  bardzo oddaliło się od swych korzeni. Dlaczego?

Słowniki etymologiczne (Oxford, Cambridge) wskazują na wpływ greckiego słowa „dosis” („dawka”), dosłownie oznaczającego „dar, dawanie”- słowa używał słynny anatom greckiego pochodzenia, Galen (który wywarł ogromny wpływ na wiedze medyczną w średniowieczu) oraz greccy lekarze w ogóle.  Słowo„dosis”, czyli „dar” w postaci dawki leku, czasem także litościwie podawanej (bo skracającej cierpienia) trucizny, mógł wpłynąć na znaczenie słowa „Gift”, które tym samem stało się eufemizmem, a jednocześnie bardzo poszerzyło spektrum znaczeniowe  słowa „dar”.  Choć sami użytkownicy języka niemieckiego zapewne nie zdają sobie sprawy z tego, jak wyglądały kulisy tego semantycznego przesunięcia, rozmawiając z nimi o podarunkach chyba lepiej używać słowa „present”… ;)

[EN] The fact that the English word „gift” means „a present”, and the very same word in German means „poison” is considered a good joke. In Old English, “gift” was a word for “dowry”, and in German, “Mitgift”…had exactly the same meaning (both words originate from a hypothetical protogermanic form giftiz*,i.e. give). After all, marrying a woman off required presenting gifts to her new family. However, as much as the English word “gift” still has something to do with its original meaning, the German “Gift” has now a meaning which is quite remote from its roots. Why?

Etymological dictionaries (Oxford, Cambridge) suggest that the force behind this shift was the influence of the Greek word “dosis” (“dose”) which literally meant “a giving”. This word was used by Galen, a famous Greek physician (who exerted big influence on medical knowledge in the Middle Ages), as well as other Greek physicians in general. The word “dosis”- “a gift” being a portion of medication, sometimes poison which was given to a patient as an act of mercy (ultimately reducing his suffering) could have influenced the meaning of the German “Gift”.  As a result, it became an euphemism and broadened the semantic scope of “gift”( “a present”). Even if German speakers do not realize what kind of a process was responsible for this semantic shift, when talking about presents with them, It’s safer to steer clear of the “G-word”;)

 

Jak Facebook zmienił znaczenie „lubienia”/ How Facebook changed the meaning of the verb „like”

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
adam

[PL]: Czy wszechobecne anglicyzmy dewaluują znaczenie polskich słów? Oto co prof. Bralczyk powiedział o facebookowej ikonce „Lubię to”: „Lajkowanie jest lubieniem. Ale różnimy się od Anglików choćby tym, że nie lubimy czegoś od razu, najpierw to coś musi się nam podobać. Piosenka musi mi się ze dwa razy podobać, zanim za trzecim razem ją polubię. Widzę dziewczynę, ona mi się najpierw podoba, choć jeszcze nie wiem, czy ją lubię. A Anglik od razu powie „I like”. I to jest w porządku. Niestety, dzisiejsze lajkowanie wprowadza tylnymi drzwiami angielskie znaczenie „lubię” z pominięciem podobania się. Ale jak te „lajki” zamienić? „Podobki” zamiast „lajków”? (…) Szkoda, że nie skorzystaliśmy z Mickiewicza i nie zaproponowaliśmy „to lubię” z jego ballady”.

Angielskie „like” różni się od polskiego „lubić”, podobnie zresztą jak angielskie „love” różni się od polskiego „kochać”- dowodzi to tego, że słowa uchodzące za swoje odpowiedniki, są w istocie odpowiednikami zbliżonymi, w słowniku widniejącymi jako hasła pozbawione całego kontekstu kulturowego. Zdania takie jak „I love seafood!” często tłumaczone są dosłownie („Kocham owoce morza!”), bo i trudno nie ulec pokusie tłumaczenia pozornie oczywistego „love” jako „kochać”. Czy faktycznie jednak można mówić o miłości do owoców morza, a wiec używać tego samego czasownika jakim wyraża się uczucia do rodziców, męża, dzieci? Czy „I love seafood” to nie po prostu „uwielbiam owoce morza?” . Słowo powtarzane setki razy traci swoją moc i znaczenie- tym bardziej „love” nie powinno się nadużywać…i nie tłumaczyć dosłownie:).

[EN]: Do omnipresent English borrowings weaken the true meaning of Polish words? Here is what prof. Bralczyk said about the Facebook button “Like”: “What makes us different from the English is that we don’t like things immediately, we enjoy them first. I need to enjoy a song once or twice before I can say I like it. I see a girl and I need to find her attractive first, before I decide that I like her. What an English person says, however, is: “I like it”. And it’s alright. Unfortunately, the Polish term “lajkować” (a phonetic adaptation of the verb “like” with the Polish verbal ending “-ać”) stealthily introduced the English meaning of the verb “like” into Polish. But how can we replace it? (…) It’s a pity we didn’t use the phrase used by Mickiewicz in his ballad: “To lubię!” (“This is what I like!”)”.

The English verb “like” is different from the Polish verb “lubić”, just as the English verb “love” is different from the Polish verb “kochać”- this difference demonstrates that two words which are considered each other’s equivalents, are in fact approximate counterparts, presented in a dictionary as bare entries deprived of the whole cultural context behind them. Such statements as “I love seafood!” are often translated literally into Polish (“Kocham owoce morza!”), since it’s quite difficult to resist a temptation of using a seemingly obvious equivalent of “love” (that is, “kochac”). Still, is it appropriate to express our feelings towards seafood with the verb “love”, if we use the very same verb when talking about our feelings towards our parents, spouses, children? Doesn’t “I love seafood” actually mean “Uwielbiam owoce morza” (“uwielbiać” being closer to “adore”)? If you repeat a word a few hundred times, it loses its power- and this is what makes it even more necessary not to overuse the verb “love”…and not to translate it literally;)

Szczegóły mają znaczenie/ Details DO make a difference

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
1

[PL] Ostatnio zauważyłam, że wiele osób używa słów „liczba” i „ilość” zamiennie i bez większego zastanowienia. Tymczasem takie twory jak „ilość ludzi” (zamiast „liczba ludzi”) są nie tylko niepoprawne, ale i mało urodziwe. Podobnie jest z angielskimi „number” i „amount”, których również nie powinno się używać wedle kaprysu- „number” używa się dla rzeczowników policzalnych („number of people”, „number or books”), „amount” dla niepoliczalnych („amount of water”,”amount of sugar”). Z podobną swobodą traktuje się angielskie „mniej”, czyli „fewer” lub „less”, używane także w zależności od tego, czy mamy do czynienia z rzeczownikami policzalnymi lub niepoliczalnymi. Poniżej niepoprawny politycznie, ale jakże zabawny dowcip, który przypomina o tym, że trzeba o tym rozróżnieniu pamiętać. Niestety, to kolejny żart z gatunku tych sprzyjających kojarzeniu niemieckiego z językiem nazistów, ale…ilekroć trafiam na takie dowcipy, jestem pełna podziwu dla błyskotliwości ich autorów..

[EN] The English terms “number” and “amount” are often used interchangeably, even if in fact they should be used with caution- “number” is used for countable nouns („number of people”, „number or books”), “amount” is used for the uncountable ones („amount of water”,”amount of sugar”). English speakers are just as carefree when using the term “less” which they don’t necessarily distinguish from “fewer” (the rule behind using those is the same as in the case of “number” vs. “amount”). Below there is a politically incorrect joke which reminds you of how crucial it is to remember about this distinction. Unfortunately, it’s one of these jokes which make the Nazi associations that German evokes even more ingrained, but….each time I find such jokes, I’m totally impressed by the brilliance of their authors..

„B”, które znika/ Disappearing „b”

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
1

[PL] Dowiedzenie się jak poprawnie czyta się nazwę tego zespołu (No Doubt) jest często pierwszym krokiem ku zrozumieniu, że nauka angielskiej wymowy wymaga stałej czujności. W takich słowach jak „doubt”, “debt” lub  “subtle” nie wymawiamy „b” pomimo obecności tej litery w zapisie. Dlaczego? Kiedyś myślałam, że to ze względu na sąsiedztwo litery „t”, która (z  nieznanych powodów) miałaby narzucać opuszczenie „b” w wymowie- w końcu podobieństwa i schematy  zaobserwowane w różnych wyrazach sprzyjają tworzeniu różnych teorii.

Prof. Crystal i oksfordzki słownik etymologiczny wyjaśniają zagadkę: słowa „doubt”, „debt”  czy „subtle” zostały wprowadzone do angielszczyzny przez Francuzów i pierwotnie zapisywane były odpowiednio  „det(t)e”, “d(o)ute”i“sotill”. Ani śladu „b”., Dopiero w XVI wieku uczeni uznali, że skoro słowa te faktycznie pochodziły z łaciny, ich zapis powinien odzwierciedlać łacińskie pochodzenie; w końcu jasne było, że „doubt” pochodziło od “dubitare”, “debt” od “debitum’ a “subtle” od “subtilis”. Oczywiście niemożliwością było sprawić, by ludzie znienacka zaczęli czytać te słowa z „b”, ale reforma zapisu najwyraźniej okazała się skuteczna i zaspokoiła ambicję rozkochanych w łacinie angielskich uczonych. Ku rozgoryczeniu współczesnych (i zdezorientowanych) adeptów angielszczyzny…

[EN] Learning how to pronounce the name of this band (No Doubt) is often the first step towards understanding that learning English pronunciation requires constant alertness. In such words as “doubt” ,“debt” or “subtle” we do not pronounce “b” despite its presence in spelling – why? I used to think it’s because of  the letter “t” in the neighborhood, which would (for reasons unknown) make us abandon “b”-  after all, similarities and patterns observed in different words make people coin different theories.

Prof. Crystal and Oxford Dictionary of English Etymology explain the mystery: “doubt”, “debt” or “subtle” were all introduced into English by the French and originally spelt “det(t)e”, “d(o)ute” and “sotill”, respectively. No trace of “b”. It wasn’t until the 16th century, when scholars decided that these words, originating from Latin, should be spelt in accordance with their Latin roots:  after all, it was clear that “doubt” came from “dubitare”, “debt” from “debitum’ and “subtle” from “subtilis”.Obviously, it was impossible to make people pronounce “b” in these words all of a sudden, but the spelling reform was apparently effective and did justice to the ambitions of Latin-loving English scholars. Much to the chagrin of contemporary (and confused) English learners…

Przyjemność bez końca/Pleasure without end

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
fooff

[PL] Do listy dorzuciłabym „kochanka” („lover”) – w końcu zawiera słowo  „over”;)  ( „lover” stanowi zresztą jeden z wielu przykładów na to, jak wykańczająco niekonsekwentna jest angielska wymowa- skoro „over” czytamy ˈəʊvə(r),  dlaczegoż “lover” czytamy ˈlʌvə(r) ? ;)

(co ciekawe, zarówno staroangielskie „lufian”  (dawne „love”, czyli baza dla „kochanka”) jak i staroangielskie „ofer”/”ufera” (dzisiejsze „over”) przeszły przez ten sam proces udźwięcznienia spółgłoski „f”, która w końcu została zastąpiona nieznanym w staroangielskim „v” . Samogłoski poszły jednak swoją drogą…

[EN]: I’d add „lover” here- after all, it includes „over”, doesn’t it?:)  (this is btw one of many examples of nerve-wrecking inconsistency of English pronunciation-  if “over” is read ˈəʊvə(r), why on earth is “lover” read ˈlʌvə(r) ? ;)

(Interestingly enough, in both “lufian” (the Old English word for “love”, the basis for “lover”) and “ofer”/”ufera” (OE “over”) we observe the same process of consonant voicing- “f” was finally replaced by “v”, the letter unknown in Old English. Vowels, however, went their own way…