Scotland Yard…i nic szkockiego/ Scotland Yard…and nothing Scottish

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
aaa

[PL] Jakiś czas temu jedna z czytających pań zapytała mnie, czy nie wiem przypadkiem skąd wzięła się nazwa Scotland Yard (a nie wiedziałam, co jest dość zabawne, zważywszy, że Scotland Yard była kiedyś jedną z moich ulubionych gier). Okazało się, że nazwa nie ma nic wspólnego ze Szkocją, nie otacza jej żadna tajemnica i…w ogóle nie ma tu żadnych niespodzianek.
Londyńska policja nazwę zawdzięcza swojej pierwszej siedzibie, mieszącej się przy Whitehall Place 4, z tylnym wejściem przy ulicy Great Scotland Yard. To samo wejście stało się potem wejściem głównym. Swoją drogą, jest to piękny przykład metonimii, figury retorycznej, w której nazwę rzeczy lub zjawiska zastępuje się nazwą innej rzeczy lub zjawiska powiązanego z nim znaczeniowo. Do innych typowych przykładów zwykle podawanych na zajęciach językowych należą Biały Dom i Kreml. Wedle niektórych, nieprzypadkowo;)

[EN] Some time ago, one of the readers asked me if I happened to know the origin of the name Scotland Yard (I didn’t, which is quite funny, bearing in mind that Scotland Yard used to be one of my favourite games). It turned out that the name has nothing to do with Scotland, and that there is no mystery surrounding the origin, and…generally, there are no surprises whatsoever.
The name derives from the location of the original Metropolitan Police headquarters at 4 Whitehall Place, which had a rear entrance on a street called Great Scotland Yard. That very entrance later became the public entrance to the police station. This is btw a nice example of metonymy, a figure of speech in which a concept is called not by its own name but rather by the name of something which is associated in meaning with that concept. Other typical examples typically provided during language classes are the White House or the Kremlin. Not accidentally, according to some;)

Too many words will kill you

Jagoda Ratajczak, kategoria: Bez kategorii, The Language Daily
1

[PL] W sztucznym języku Toki Pona, uważanym za język o najmniejszej liczbie słów spośród wszystkich języków świata (podobno liczy ich ok. 123), nowe koncepty wyraża się dzięki wyjątkowej cesze tego języka, jakim jest zdolność kumulacji już istniejących pojęć w celu stworzenia nowych. Oczywiście można by zapytać po co używać języka, który z definicji nie poszerza swojego leksykonu, a tym samym nie odzwierciedla ciągle się zmieniającej, a przynajmniej wnikliwie przeanalizowanejrzeczywistości. Nie wszyscy jednak uważają, że rozmiar leksykonu jest nieodzowny dla przekazania głębszych myśli. W zasadzie, rozmiar leksykonu może być wręcz problematyczny:)
Pytanie, czy naprawdę potrzebujemy wielu konceptów, by w sposób wyczerpujący opisać rzeczywistość, jest wyjątkowo interesujące. Mile widziane komentarze na temat tego jak z tworzeniem nowych konceptów (lub brakiem niektórych z nich) radzą sobie różne języki:)

[EN] In Toki Pona,a constructed language which is considered the world’s „smallest language” (it is reported to have about 123 words), new concepts are expressed thanks to the language’s cumulative quality. Of course, one may ask why you would use a language which by definition, does not expand its lexicon and thus, does not reflect the complexity of the ever-changing, or at least well-analysed reality. The size of the lexicon, however, is believed by some not to be that important for speakers’ability to convey profound ideas. In fact, the size of the lexicon might be somehow problematic:)
The question if we really need a lot of concepts to do justice to the world we try to describe, is particularly interesting. Comments on how the issue of concept coinage (and perhaps concept redundancy) is dealt with in various languages are more than welcome:)

*what that lovely guy actually says is „to curb untidiness” :)