• The Language Daily

  • English proverbs in pictures

  • Some linguistics...

    • mono The bilingual problem revisited

      What seems obvious is not that obvious. The term „bilingualism” is now used quite freely, but do we know what bilingualism really is? Who is a bilingual? When do you [...]

    • smefff Who cares about (psycho)linguistics? An introduction

      What you’re going to read in this section are neither typical scientific analyses nor their imitations: these are writings on language which is here analysed and discussed from the point [...]

  • Inni z językiem

    • 22 To nie jest język dla starych ludzi

      Kolejny gość na blogu uświadamia nam, że świat nie kończy się angielszczyźnie (a jednak…) – niezwykle ciekawy i do tego kolorowy i przystępny tekst o języku, owszem kolorowym, ale niekoniecznie [...]

    • pic Invade’em all!

      Ponad rok minął od publikacji ostatniego gościa na „Blogującej”,  a goście mają to do siebie, że piszą o wszystkim o czym nie pisze Jagoda (choć oczywiście nadal o języku) i [...]

    • okkk Jak czułyby się dinozaury?

      Filolodzy to cholernie zapracowany gatunek i chyba tylko to usprawiedliwia roczną przerwę „Innych z językiem” – kolegów i koleżanek po językowym fachu, zdolnych ( i to jak!) przerwać codzienny kierat [...]

  • English readers are welcome

    • HH Size matters. Dictionary size (a thing for Dictionary Day)

      What else can a person obsessed with English do on a nice and lazy Sunday, if not have some five o’clock tea and watch „Keeping up appearances”? Celebrate Dictionary Day!  [...]

    • lovee Put the spoon in

      Without emotions, the world would probably know neither wars…nor excitement. And there would be even less excitement if language didn’t confuse things a bit in the already confused world of [...]

    • ups2 Changing the set

      Who are we when we speak our second language? Does being bilingual mean having two personalities too? Is a language barrier a real obstacle on the way towards getting to [...]

Mc Donalda gwałt na gramatyce/ Mc Donald’s’ rape on grammar

Jagoda Ratajczak, kategoria: Z językiem
mc

[PL] Mc Donald’s to sprawca dramatów nie tylko dietetycznych, ale i… gramatycznych. Gdy w 2003 roku, firma rozpoczęła kampanię reklamową pod hasłem „I’m lovin’ it”, specjaliści od gramatyki dostali zawału. Nie tylko oni zresztą- anglista szczerze i trwale zaprzyjaźniony z takimi kompendiami wiedzy jak gramatyka Swana i Murphy’ego, truchleje ilekroć zauważa jak mało poważnie niektórzy traktują podział na czasowniki dynamiczne i statyczne. Czasowniki statyczne takie jak m.in. „love”, „hate”, „understand”, „believe” czy „know”, nie przybierają tzw. form gerundialnych (po ludzku mówiąc, form z przyrostkiem „-ing”), bo jak sama ich nazwa wskazuje, wyrażają stan. Jeśli coś uwielbiam, to jest to stan, nie zaś czynność dynamiczna i coś, co za 5 minut może nie mieć już miejsca. Spece od mcdonaldowego marketingu być może kiedyś, w podstawówce, słyszeli o tej żelaznej zasadzie gramatyki, ale z jakiegoś powodu uznali, że miedzy „love” czy „like” a czasownikami typu „run” czy „shake”, nie ma większej różnicy. Internet aż kipi od pytań, czy forma z mcdonalodwego sloganu jest poprawna, a odpowiedzi samych native speakerów (znanych z niekoniecznie refleksyjnego podejścia do ojczystego języka) wskazują, że „I’m loving it” to w najlepszym wypadku gramatyczne kuriozum. Ostatnio pojawiła się jednak jeszcze jedna interpretacja tej formy: forma „I’m loving” ma wyrażać pozytywną opinię o czymś używanym/poznanym niedawno, i nie brzmieć przy tym tak stanowczo jak statyczne „I love”. Chciałoby się rzec „I’m loving it” bo jest fajnie teraz; na „I love” przyjdzie pora, gdy okaże się, że jest fajnie na dłuższą metę. Związek na dłuższą metę z McDonaldem chyba jednak nigdy na dobre nie wychodzi, więc może dynamiczne „loving” jest jednak uzasadnione.:)

[EN] Mc Donald’s ruins people’s diets…and grammar as well. When McDonald’s launched its 2003 campaign with a slogan “I’m lovin’ it”, grammar specialists suffered a heart attack. Those well versed in Swan’s and Murphy’s grammar books followed, as they noticed how blurred the distinction between stative and dynamic verbs has become. Stative verbs such as “love”, „hate”, „understand”, „believe” or „know” do not occur as gerunds (the “-ing forms”), since, as their very name suggests, they express a state. If I love something, it is a state, not a dynamic activity or something which might no longer take place in 5 minutes. McDonald’s marketing pundits might have heard about this rule back in a primary school, but for some reason they decided that there is no big a difference between such verbs as “love” or “like” and such verbs as “run” or “shake”. The Internet is full of questions regarding the correctness of the slogan, and the answers which native speakers provide (and as we know, native speakers do not necessarily analyse their native language very thoroughly), suggest that even to them, “I’m loving it” is an oddity, to say the least. Recently, however, yet another interpretation of this form has occurred. “I’m loving it”, they say, is supposed to express your positive feelings towards something you have just discovered or started using; it’s supposed not to sound as definitely as “I love it”. You can actually say “I’m loving it” when the thing is good for now or for as long as it floats your boat, while “I love it “ is something you can say once you realise the thing is good in the long run. A relationship with Mc Donald’s does not seem to be good in the long run, though…maybe that’s why we actually need the dynamic “loving”? :)

Jeden Komentarz dla “Mc Donalda gwałt na gramatyce/ Mc Donald’s’ rape on grammar”

  1. Yellow napisł/a

    Najgorsze jest to, ze sami amerykanie już na stałe przyjęli tę formę do swojego slangu. Trudno teraz pamietać, ze to zdanie nie jest poprawne gramatyczne, kiedy sami natives go używają. :)


Napisz Komentarz