Krashena podział na „acquisition” i „learning” u człowieka dorosłego, czyli…czy coś tu śmierdzi?

Jagoda Ratajczak, kategoria: Z językiem
tegoroczne

DZIŚ BĘDZIE MĘDRKOWANIE, LUB INACZEJ: NIEBEZPIECZNE MANEWRY. DZIŚ BĘDZIE POLEMIKA Z  JEDNĄ Z PSYCHOLINGWISTYCZNYCH TEORII DŁUGO „NIETYKALNYCH”.

Stres jest w życiu nieunikniony. Na przykład gdy próbujesz dojechać do oddalonej o jeszcze 20 km miejscowości X, widząc że kontrolka rezerwy jarzy się coraz intensywniejszą żółcią,  i modlisz się, by oparów wystarczyło  by przynajmniej wyjechać ze środka pustkowia Albo gdy idziesz na spotkanie z recenzentami swojej książki (oraz publikacji do zaprezentowania na konferencji), i wiesz, że za chwilę, przełykając głośno ślinę, powiesz, że „w swoich wywodach zrezygnowałaś  z podziału  na „language acquisition” i „language learning”- słynnego, niemal dogmatycznego podziału przedstawionego we wczesnych latach 80. przez Stephena Krashena. Nie żeby taki był ze mnie pionier- za teorię Second Language Acquistion, w której skład weszło m.in. rozróżnianie między learning a a acquisition, Krashenowi oberwało  się od kolegów po fachu, niemal natychmiast po jej przedstawieniu  (na liście krytyków m.in. Gregg,  Gass i Selinker, Dulay i inni).

A  o co w ogóle chodzi? W  bardzo dużym skrócie o to, że w twierdzeniach prof. Krashena ma swój początek, do dziś cieszący się pewną popularnością podział na „akwizycję języka” i „naukę języka” (language learning), i to w procesie przyswajania języka przez dorosłych . Zdaniem Krashena, są to procesy ZUPEŁNIE odrębne. Akwizycja (acquisition) ma być procesem nieświadomym, którego istotą jest koncentracja na znaczeniu a nie na formie (a więc nie na m.in. na zasadach gramatyki). Można zatem powiedzieć, że jest to proces podobny do tego jaki zachodzi w umysłach dzieci. Nauka zaś (learning), jak pisze, jest procesem świadomym, często przebiegającym w kontekście formalnym, skoncentrowanym na nauce zasad rządzących językiem.  Brzmiało sensownie; teoria – jak każda teoria potencjalnie uzasadniająca urządzanie świat na czarno biało- wzbudziła duże zainteresowanie,  ale coś tu śmierdzi. A nawet niejedno.

  • Pisząc o akwizycji, Krashen określa ją jako proces „podświadomy”, nie definiując przy tym tego, czym jest  to co „podświadome” a czym to  co „świadome”. Granica między jednym a drugim jest zresztą płynna.  Coś co jest podświadome może stać się świadome, a to co świadome, może przejść  w sferę automatyzmów i procesów podświadomych (Gregg 1982).Mówiąc po ludzku: jeśli na początku nauki języka, wszystko dokładnie analizuję i koryguję sama siebie, a więc działam świadomie, nie znaczy to, że z czasem, w miarę jak będę sobie radzić coraz lepiej, nie zacznę dokonywać pewnych operacji językowych bez udziału świadomości. Krashen sugeruje, że acquisition i learning to dwa osobne procesy i że learning nigdy nie może przejść w acquisition; to co świadome  nie może zostać zinternalizowane i zautomatyzowane…choć taki proces, jak mówi nam kognitywistyka,  w istocie może mieć miejsce!
  • Jeśli „learning” jest świadomy a „acquisition” nie, oznaczałoby to, że dzieci , o których zwykle mówimy że nabywają (acquire) język,  pozostają w trybie tejże akwizycji wyłącznie dopóki nie mają świadomości metajęzykowej tj. zdolności myślenia o języku jako o abstrakcyjnym tworze. A gdy tej świadomości już nabiorą? Schluss, Ende, finito, wchodzą w tryb „learning” i cały proces nieodwracalnie się zmienia, stając się procesem „dorosłym „i „świadomym”? Ponieważ, zgodnie z teorią Piageta, moment w którym u dzieci wykształca się umiejętność abstrakcyjnego myślenia to ok. 12-13 lat, musielibyśmy przyjąć,  że do tego wieku chłoniemy język bezwiednie, a dalej już tylko wieczna rozkmina. Ale czy tak jest?
  • Z hipotezy Krashena wynika, że zarówno dzieci jak i dorośli są w stanie przyswoić język w drodze akwizycji. Czy nie przeczy to wnioskom Krashena wspomnianym w poprzednim punkcie? 20 lat przed Krashenem, Noam Chomsky zasugerował istnienie Language Acquisition Device, zgodne z którą dostęp do tzw. Gramatyki Uniwersalnej i „podłapywanie” języka w drodze samego tylko wystawienia się na jego działanie (exposure/input), bezwiednego i pozbawionego świadomości (o której mgliście wspomina Krashen), jest nam dane tylko do pewnego momentu, i do dziś trwają zażarte dyskusje, w jakim stopniu przywilejem tym cieszymy się  po okresie dojrzewania (post-puberty acquisition). Wnioski na ten temat nie są jednoznaczne, jednak jak ustaliliśmy, im jesteśmy starsi, tym stajemy się bardziej świadomi tego co do nas dociera.  Czy więc  Krashen, będąc konsekwentnym i  trzymając się własnej teorii, w ogóle mógłby mówić o akwizycji w przypadku dorosłych?

Jeszcze na studiach magisterskich, przez chwilę korespondowałam z profesorem Krashenem. Wtedy wprawdzie interesowała mnie inna jego teoria (Input theory – zasługująca na osobny wpis), i to o niej rozmawialiśmy, wiem jednak, że jak każdy mądry i  poszukujący człowiek, byłby w stanie i z pewnością przyjął do wiadomości krytykę  i fakt, że  swojej teorii  nie doprecyzował, lub zwyczajnie się pomylił . Mimo to, jakakolwiek polemika z jego teorią zawsze wydaje się ryzykownym posunięciem, zwłaszcza gdy samemu nie jest się wielkim naukowcem, a jedynie próbuje się na własną rękę (rączkę), poukładać pewne rzeczy we własnej głowie i we własnych pracach. Ślinę jednak przełknęłam i przyznałam się , na szczęście spotkawszy się ze zrozumieniem a nawet poparciem dla mojej decyzji, by używania obu terminów w przyjętym przez Krashena znaczeniu, zaprzestać.

 Jeśli dotarli Państwo aż tutaj, przypuszcza, że  także dla Państwa jest ciekawy i że są Państwo skłonni podzielić się swoimi obserwacjami. Czy ten podział można jeszcze dopracować, czy należy go z gruntu odrzucić? Czy oba pojęcia można zdefiniować inaczej?

Tagi: , , ,