• The Language Daily

  • English proverbs in pictures

  • Some linguistics...

    • mono The bilingual problem revisited

      What seems obvious is not that obvious. The term „bilingualism” is now used quite freely, but do we know what bilingualism really is? Who is a bilingual? When do you [...]

    • smefff Who cares about (psycho)linguistics? An introduction

      What you’re going to read in this section are neither typical scientific analyses nor their imitations: these are writings on language which is here analysed and discussed from the point [...]

  • Inni z językiem

    • 22 To nie jest język dla starych ludzi

      Kolejny gość na blogu uświadamia nam, że świat nie kończy się angielszczyźnie (a jednak…) – niezwykle ciekawy i do tego kolorowy i przystępny tekst o języku, owszem kolorowym, ale niekoniecznie [...]

    • pic Invade’em all!

      Ponad rok minął od publikacji ostatniego gościa na „Blogującej”,  a goście mają to do siebie, że piszą o wszystkim o czym nie pisze Jagoda (choć oczywiście nadal o języku) i [...]

    • okkk Jak czułyby się dinozaury?

      Filolodzy to cholernie zapracowany gatunek i chyba tylko to usprawiedliwia roczną przerwę „Innych z językiem” – kolegów i koleżanek po językowym fachu, zdolnych ( i to jak!) przerwać codzienny kierat [...]

  • English readers are welcome

    • HH Size matters. Dictionary size (a thing for Dictionary Day)

      What else can a person obsessed with English do on a nice and lazy Sunday, if not have some five o’clock tea and watch „Keeping up appearances”? Celebrate Dictionary Day!  [...]

    • lovee Put the spoon in

      Without emotions, the world would probably know neither wars…nor excitement. And there would be even less excitement if language didn’t confuse things a bit in the already confused world of [...]

    • ups2 Changing the set

      Who are we when we speak our second language? Does being bilingual mean having two personalities too? Is a language barrier a real obstacle on the way towards getting to [...]

Bo jak niemiecki, to krzyczany!/…because if it is in German, it must be shouted!

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
german

[PL] Jednym z najciekawszych, ale i najbardziej przerażających aspektów nauki języków obcych jest konfrontacja ze stereotypami dotyczącymi ich użytkowników, często wynikającymi z tego jak przedstawia się ich w kulturze popularnej. I tak mówiących po niemiecku często przedstawia są jako esesmanopodobnych krzykaczy, mówiących po hiszpańsku jako histeryków prosto z dramatycznych argentyńskich telenowel, a użytkowników brytyjskiej angielszczyzny jako flegmatyczne diwy, które nawet o papier toaletowy w sklepie proszą z akcentem arystokraty. Czy takie stereotypowe cechy można przypisać użytkowników wszystkich języków? Jak typowo przedstawia się “Wasze” języki?

[EN] One of the most interesting but also scariest aspects of learning foreign languages is facing the stereotypes surrounding speakers of those languages, often traced back to the way they have been portrayed in popular culture. Thus, the speakers of German are often portrayed as ss man- like shouters, the speakers of Spanish are shown as hysterics taken straight out of dramatic Argentinian soap operas, and the speakers of British English are obviously portrayed as phlegmatic divas who use their posh aristocratic accent even when asking for toilet paper in a shop. Can we ascribe such stereotypical features to the speakers of any language? How are YOUR languages typically presented?

Dlaczego „cierpliwy” to „patient”, i „pacjent”…także?/ Why is „patient” both a noun and an adjective?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
outta

[PL] No i mamy “patient”- “cierpliwego” oraz “patient”- “pacjenta”…ci, którzy znają rzeczywistość polskiego systemu opieki zdrowotnej mają pełne prawo zastanawiać się, czy ta zbieżność to istotnie przypadek. Przypadku jednakże tu nie ma, choć oczywiście, swoje znaczenie oba słowa zaczerpnęły z tej samej koncepcji. „Patient” pojawił się w angielszczyźnie dzięki Francuzom (ze starofrancuskiego „pacient”- „znoszący  ból bez skargi”),którzy pożyczyli go z łaciny (“patī”-„cierpieć”). Wedle średniowiecznych cierpiętniczych standardów, umiejętność czekania i znoszenia cierpienia bez skargi być może uchodziła za cnotę, ale pogląd ten niekoniecznie podzielają pacjenci tłoczący się w placówkach opieki zdrowotnej. Dar przewidywania etymologii bywa zabawnyJ

[EN] Here come “patient” (adjective) and “patient” (noun)… those who know the reality of the Polish health care system  have every right to wonder if we deal with a coincidence here. In fact, there is no coincidence, although the meaning of both words obviously stems from the same idea. “Patient”   was brought to English by the French (Old French “pacient – “enduring without complaint”) who had borrowed it from Latin (“patī”- “to suffer”). By  medieval suffering-oriented standards, an ability to wait and endure without complaint might have been a virtue, but this view might not be shared by the patients queuing in medical facilities. The prescience of etymology seems funny sometimes;)

Scotland Yard…i nic szkockiego/ Scotland Yard…and nothing Scottish

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
aaa

[PL] Jakiś czas temu jedna z czytających pań zapytała mnie, czy nie wiem przypadkiem skąd wzięła się nazwa Scotland Yard (a nie wiedziałam, co jest dość zabawne, zważywszy, że Scotland Yard była kiedyś jedną z moich ulubionych gier). Okazało się, że nazwa nie ma nic wspólnego ze Szkocją, nie otacza jej żadna tajemnica i…w ogóle nie ma tu żadnych niespodzianek.
Londyńska policja nazwę zawdzięcza swojej pierwszej siedzibie, mieszącej się przy Whitehall Place 4, z tylnym wejściem przy ulicy Great Scotland Yard. To samo wejście stało się potem wejściem głównym. Swoją drogą, jest to piękny przykład metonimii, figury retorycznej, w której nazwę rzeczy lub zjawiska zastępuje się nazwą innej rzeczy lub zjawiska powiązanego z nim znaczeniowo. Do innych typowych przykładów zwykle podawanych na zajęciach językowych należą Biały Dom i Kreml. Wedle niektórych, nieprzypadkowo;)

[EN] Some time ago, one of the readers asked me if I happened to know the origin of the name Scotland Yard (I didn’t, which is quite funny, bearing in mind that Scotland Yard used to be one of my favourite games). It turned out that the name has nothing to do with Scotland, and that there is no mystery surrounding the origin, and…generally, there are no surprises whatsoever.
The name derives from the location of the original Metropolitan Police headquarters at 4 Whitehall Place, which had a rear entrance on a street called Great Scotland Yard. That very entrance later became the public entrance to the police station. This is btw a nice example of metonymy, a figure of speech in which a concept is called not by its own name but rather by the name of something which is associated in meaning with that concept. Other typical examples typically provided during language classes are the White House or the Kremlin. Not accidentally, according to some;)

Too many words will kill you

Jagoda Ratajczak, kategoria: Bez kategorii, The Language Daily
1

[PL] W sztucznym języku Toki Pona, uważanym za język o najmniejszej liczbie słów spośród wszystkich języków świata (podobno liczy ich ok. 123), nowe koncepty wyraża się dzięki wyjątkowej cesze tego języka, jakim jest zdolność kumulacji już istniejących pojęć w celu stworzenia nowych. Oczywiście można by zapytać po co używać języka, który z definicji nie poszerza swojego leksykonu, a tym samym nie odzwierciedla ciągle się zmieniającej, a przynajmniej wnikliwie przeanalizowanejrzeczywistości. Nie wszyscy jednak uważają, że rozmiar leksykonu jest nieodzowny dla przekazania głębszych myśli. W zasadzie, rozmiar leksykonu może być wręcz problematyczny:)
Pytanie, czy naprawdę potrzebujemy wielu konceptów, by w sposób wyczerpujący opisać rzeczywistość, jest wyjątkowo interesujące. Mile widziane komentarze na temat tego jak z tworzeniem nowych konceptów (lub brakiem niektórych z nich) radzą sobie różne języki:)

[EN] In Toki Pona,a constructed language which is considered the world’s „smallest language” (it is reported to have about 123 words), new concepts are expressed thanks to the language’s cumulative quality. Of course, one may ask why you would use a language which by definition, does not expand its lexicon and thus, does not reflect the complexity of the ever-changing, or at least well-analysed reality. The size of the lexicon, however, is believed by some not to be that important for speakers’ability to convey profound ideas. In fact, the size of the lexicon might be somehow problematic:)
The question if we really need a lot of concepts to do justice to the world we try to describe, is particularly interesting. Comments on how the issue of concept coinage (and perhaps concept redundancy) is dealt with in various languages are more than welcome:)

*what that lovely guy actually says is „to curb untidiness” :)

Dlaczego jeż to „hedgehog”/ Why is hedgehog „a hedgehog”?

Jagoda Ratajczak, kategoria: The Language Daily
hedgehog

[PL] Po tym jak wczoraj niemal przejechałam niewinnego jeża, zdałam sobie sprawę z tego, że nigdy nie zastanawiałam się nad pochodzeniem osobliwego słowa jakim jest „hedgehog” (jak mogłam! :)). W staroangielskim, jeż nazywał się “igl” (podobnie do niemieckiego “Igel”) ,ale nie wiedzieć czemu, uznano później, że jego pyszczek przypomina świński, i przchrzczono go na “hog” (dziś: “wieprz”,potocznie “świnia”). Dokładniej mówiąc,został “świnią wędrującą wśród żywopłotów”. Czy todlatego człowiek noszący poniższe nazwisko tak bardzo nie lubi być nazywany jeżem?
Miłego poniedziałku!:)

[EN] After I nearly ran over an innocent hedgehog yesterday, it occurred to me that I had never thought about the origin of this peculiar word (how could I ! ;)) In Old English, it was called “igl” (German “Igel” rings a bell), but for some reason, it was later decided that it has a pig-like snout, and was called a “hog”. “A hog wandering among hedges”, to be more precise. Is this the reason why the man with the name below detests being called a hedgehog?
Have a good Monday!:)